4 lata w Holandii – co się zmieniło?

Michaela

Fot. Google Images

We wcześniejszych wpisach wspominałam, że przeprowadziłam się do Holandii na studia w 2013 roku. Po pierwszym semestrze chciałam wrócić do Polski (tęskniłam za domem), ale zostałam. Po trzech latach studiów licencjackich planowałam kontynuację studiów w innym kraju, ale znowu zdecydowałam się zostać. Teraz – w ostatnim semestrze magisterki – czeka mnie podjęcie kolejnej ważnej decyzji, co ze sobą zrobić. Czy chciałabym rozstać się kiedyś z Holandią? I tak, i nie.

Ostatnio bardzo często nachodzą mnie myśli i wspomnienia, jaka byłam przed przyjazdem do Hagi, co w Hadze przeżyłam i czego się nauczyłam. Postanowiłam zatem podzielić się z Wami moimi doświadczeniami przez ostatnie cztery lata i porównać, co myślałam o Holandii przed przyjazdem tutaj i krótko po przeprowadzce, a co sądzę dzisiaj. Oczywiście moja opinia o Holandii jest bardzo uzależniona od tego, że dorastam i inaczej patrzę na świat teraz niż świeżo po maturze.

Postanowiłam podzielić moje refleksje według kategorii.

  1. Stereotypy

Jak już wspominałam we wcześniejszych wpisach na tym blogu, byłam jedną z tych osób, które (często niesłusznie) kierowały się stereotypami. Kiedy po maturze zdecydowałam się wyjechać na studia do Niderlandów, w głowie miałam – oczywiście – rowery, tulipany, ser i marihuanę. Tę niewiedzę można wytłumaczyć niedoborem informacji i zainteresowania w Polsce Holandią (w porównaniu np. do Niemiec czy Wielkiej Brytanii). Może wiedziałam o nieco więcej na temat tego kraju, ponieważ w Polsce sąsiaduję z rodziną polsko-holenderską, ale i tak moje wyobrażenia pozostawały raczej stereotypowe.

Dzisiaj, kiedy moi znajomi z Polski pytają mnie o Holandię właśnie z punktu widzenia stereotypów, irytuję się. Każdy, kto mieszka w Holandii od dłuższego czasu wie, że Holandia to nie tylko wyżej wspomniane rowery, ser i tulipany. Oczywiście, że są to atrybuty Niderlandów, ale nie oznacza to, że pierwsze, co człowiek zobaczy po przyjeździe do każdego miasta (no może z wyjątkiem Amsterdamu), to bukiety tulipanów, deski serów i tłum ludzi pod wpływem marihuany. Według mnie, właśnie Amsterdam i cały komercyjny „boom” wokół niego sprawił, że większość turystów i świeżych imigrantów twierdzi, że cała Holandia jest obrośnięta tulipanami i pachnąca serem. Otóż nie, warto jednak przejechać się o zaledwie kilka kilometrów dalej i przekonać się, że reszty miast holenderskich nie da się porównać do stolicy.

 

  1. Otwartość

Przed przyjazdem do Hagi myślałam o Holandii o jako bardzo otwartym i liberalnym kraju, ale dzisiaj mój pogląd na tę sprawę jest trochę inny. Podczas przeprowadzki miałam zaledwie 19 lat, więc byłam niedoświadczona.

Absolutnie nie zamierzam tutaj nikogo obrazić, ale po czterech latach w Holandii przekonałam się, że niektórzy Holendrzy nie są aż tak otwarci, jak się o nich mówi. Jest prawdą, że zdecydowana większość Holendrów mówi świetnie po angielsku i chętnie udziela pomocy. Bywały jednak sytuacje, kiedy nie czułam się zbyt komfortowo.

Zapewne tak jest w większości krajów na świecie, ale mnie – jako obcokrajowcowi – nie zawsze było łatwo poradzić sobie w Holandii w takich chwilach, jak znalezienie pokoju czy załatwianie formalności. Oczywiście rozumiem, że w kwestiach formalnościowych wskazana (a nawet wymagana) jest znajomość holenderskiego, ponieważ to on jest językiem urzędowym, a nie angielski. Jednak często odnosiłam wrażenie, że niektórzy Holendrzy w takich sytuacjach byli niechętni albo nad wyraz ostrożni w udzielaniu pomocy ze względu na moje słowiańskie pochodzenie. Większość moich znajomych Holendrów ma do mnie bardzo pozytywne nastawienie, ponieważ znamy się już od dłuższego czasu. Natomiast wśród świeżo poznanych Holendrów nierzadko czułam tzw. ‘patrzenie na mnie z góry’, bo przyjechałam ze wschodniej części Europy.

Może moje domniemania są niesłuszne, ale nie jestem jedyną osobą, która to zauważyła. Kilku moich znajomych Polaków mieszkających w Holandii również narzekało. Ta nieufność wobec mnie zdarzała się najczęściej właśnie w trakcie szukania lub już wynajmowania mieszkania u Holendrów (prywatnie, nie przez szkołę). Niestety Polacy mają nie najlepszą opinię w Holandii przez ogromną liczbę pracowników sezonowych i ich bardzo często niewłaściwe zachowanie (np. przez hałasowanie i stosowanie dużej ilości używek).

 

  1. Język

Cztery lata temu nie brałam nauki języka niderlandzkiego pod uwagę. Patrząc wstecz żałuję ogromnie, że nie nauczyłam się go na poziomie chociaż komunikatywnym. Wielu moich znajomych twierdzi, że niepotrzebnie się tym martwię, bo i tak wszędzie porozumiem się po angielsku. Może i mają rację. Jest mi jednak bardzo często wstyd, kiedy po czterech latach życia w Hadze słyszę Holendrów za granicą, ale nie mogę do nich zagadać, bo nie mówię w ich języku.

Szczerze mówiąc, nie miałam środków ani czasu uczęszczać na lekcje holenderskiego, a w Polsce nie zabrałam się za to wystarczająco wcześniej. Teraz sobie myślę, że znajomość niderlandzkiego pomogłaby mi bardziej w sytuacjach opisanych wcześniej, np. podczas szukania mieszkania. Maklerom jest zdecydowanie milej i łatwiej załatwiać takie sprawy w ich ojczystym języku.

Co więcej, jestem zdania, że człowiek powinien nauczyć się chociaż troszkę języka tego kraju, do którego jedzie na dłuższą chwilę. Pomogłoby to chociażby studentom szukającym pracy (jeśli szukają czegoś lepszego niż zmywanie naczyń). Niestety popełniłam ten błąd i mój holenderski sprowadza się do podstaw, które potrafię z siebie wydusić w prostych sytuacjach albo do mieszania języka holenderskiego z angielskim i niemieckim, z nadzieją, że coś sensownego z tego wyjdzie.

Co do nauki języka holenderskiego, to polecę Wam skorzystanie ze strony Po Holendersku, prowadzoną przez Richarda Dudkiewicza – prezesa Polsko-Niderlandzkiego Stowarzyszenia Kulturalnego.

 

Całkiem się rozpisałam, przyznaję. Uważam jednak, że warto podzielić się swoimi wrażeniami z Holandii po czterech latach studiów. Pobyt wiele mnie nauczył, mimo że jestem tutaj jedynie na studiach, a porządna praca mnie jeszcze czeka. Przekonałam się, jak naprawdę wygląda życie w Holandii na co dzień i, jak należy się dostosować do tutejszych warunków.

A jakie są Twoje wrażenia? Czy Twoja dzisiejsza opinia różni się znacząco od tej, kiedy dopiero przyjechałeś/aś do Holandii? Podziel się w komentarzu!

Michaela

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s