Warto doceniać małe rzeczy

polenvsnederland

W tym tygodniu mam wolne na uniwersytecie, więc postanowiłam wrócić do Polski i odwiedzić moich bliskich. Rodzina i znajomi często mnie pytają, jak się wiedzie w Holandii, co mi w tym kraju sprawia radość, a co mnie denerwuje. Jak to Słowianie mają w zwyczaju, często narzekam na różne rzeczy, ale niedługo potem zdaję sobie sprawę, że niepotrzebnie.

Przyznam się, że nie przepadam za swoim rodzinnym miastem (Warszawą) i za każdym razem, kiedy do niego wracam, uświadamiam sobie, że jednak w Hadze mieszka się przyjemniej. Oczywiście w Warszawie mam rodzinę i przyjaciół, do których zawsze z utęsknieniem przyjeżdżam, ale miasta samego w sobie nie lubię przez hektyczną atmosferę, korki i długie dojazdy transportem publicznym.

Wróciłam do domu zaledwie na kilka dni, ale już czuję, że mi czegoś brakuje. Niektóre z tych rzeczy mogą się wydawać błahe, ale mieszkanie w Holandii przez ostatnie 4 lata i powroty do Polski na krótki okres sprawiły, że naprawdę potrafię się cieszyć z małych rzeczy, które potem wiążę z miejscem, gdzie przyzwyczaiłam się żyć. Na co dzień nie doceniam kilku rzeczy, które mam w Holandii, a inne mnie nawet irytują.

  • Pogoda

Nie, nie, absolutnie nie brakuje mi uporczywego wiatru i deszczu. Wszyscy żyjący w Holandii wiedzą, że pogoda w tym kraju nie rozpieszcza (zwłaszcza jesienią), ale i tak w Hadze jest dużo cieplej niż w Warszawie. Z tego, co się zorientowałam, w Hadze jest teraz przynajmniej o 5 stopni cieplej i nawet wiatr jest tam słabszy.

Wyraźne różnice w pogodzie nie dotyczą jedynie października, zauważyłam je też w styczniu lub lutym, po powrocie do Holandii z Polski po świętach. W Hadze bardzo rzadko doświadczyłam minusowych temperatur, podczas gdy w Warszawie się trzęsłam. Wiem, że w Warszawie jest inny klimat niż w Hadze, ale nie powinniśmy narzekać na to, co mamy, bo jednak pogoda w Hadze nie jest aż taka straszna!

  • NS (Nederlandse Spoorwegen)

Pewnie kilka osób zaśmieje się przy tej kategorii, bo słyszałam, że Holendrzy bardzo narzekają na swoje pociągi. Owszem, zdarza się, że się spóźniają, ale i tak są całkiem sprawne, komfortowe i szybkie. Jestem świadoma tego, że w Polsce są inne warunki ze względu na sytuację finansową, ale czuję ogromną różnicę, kiedy z Hagi do Amsterdamu dojadę w godzinę, a tyle samo czasu niekiedy poświęcam na dojazd z obrzeży Warszawy do centrum…

  • Rower

Oczywiście niczego innego nie mogliście się pewnie tutaj spodziewać. Owszem, mogę jeździć w Warszawie na rowerze, ale poruszanie się na nim nie jest tak komfortowe, jak w Holandii. Niderlandy słyną ze świetnie rozbudowanej sieci ścieżek rowerowych, jednak polskie miasta nie są przystosowane do tego rodzaju komunikacji. Nie mam tego nikomu za złe, bo ten problem nie dotyczy jedynie polskich miast, ale również innych w Europie, np. Pragi. Nie ukrywam jednak, że boję się jeździć na rowerze na warszawskich jezdniach, wiedząc, jakich mamy kierowców… Dlatego wolę podróżować za pomocą transportu miejskiego – szkoda tylko, że spędzam w nim o wiele więcej czasu niż gdybym jeździła na rowerze.

  • Pindakaas

Może się mylę i nie znalazłam do tej pory lepszego masła orzechowego w Polsce, ale słynny holenderski pindakaas (100%-owy) niczego nie przebije. Kiedy wracam do Polski na dłuższą chwilę, zawsze przywożę ze sobą słoiczek czy dwa. Dobre holenderskie sery można kupić w Polsce za podobne ceny, ale tak dobrego masła, które kupuję w Niderlandach, nie widziałam nigdzie indziej. Jeśli znacie jednak jakieś dobre w Polsce, to koniecznie dajcie mi znać w komentarzu!

 

A Tobie czego brakuje, kiedy wyjeżdżasz z Holandii?

Pozdrawiam,

Michaela

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s