Wywiad z założycielem Fundacji Rodu Przelaskowskich, Łukaszem Przelaskowskim

 

Fundacja powstała w 2013 roku. Co było motorem do jej powstania, co zainspirowało Pana do jej założenia?

Wpierw kilka słów o mnie, aby zrozumieć powód powstania fundacji, ponieważ wszystko przypomina to, co dzieje się tu i teraz w naszych czasach. Urodziłem się w Kamiennej Górze, dawnej woj. wałbrzyskie, a dziś dolnośląskie. Kiedy miałem roczek rodzice przeprowadzili się do Ząbkowic Śląskich, które do II wojny światowej nosiło nazwę Frankenstein, co z kolei jest dzisiejszą atrakcją turystyczną.

Po II wojnie światowej setki tysięcy osób zostało przymusowo przetransportowanych do tzw. ‘nowo odzyskanych ziem’ z dawnych Kresów II Rzeczpospolitej czyli terenów obecnej Białorusi i Litwy. Od strony dziadka, czy ojca mojego taty rodzina przyjechała z Grodna (dzisiejsza Białoruś) i Oran (dzisiejsza Litwa). W czasach dzieciństwa słyszałem historie od dziadków ze strony taty, że nasza rodzina ma zapisane swoje miejsce w historii Polski z nazwiskiem. Jednym z takich elementów, symboli opowieści i wspomnień był stary guzik z herbem dający do zrozumienia o szlacheckim pochodzeniu, co w oczach dziecka budowało fantastyczne przygody przodków, jako dzielnych rycerzy – mam go do dziś w pudełeczku.

W trakcie nauki w technikum budowlanym zgłosił się do nas telefonicznie oraz listownie Pan Jan Przelaskowski z Kalisza, który przedstawił nam rodowód rodu Przelaskowskich sięgający aż do drugiej połowy XVI wieku, co dawało, że byłem osobą reprezentującą już czternaste pokolenie. Troszkę to trwało, zanim udało się nam spotkać, potwierdzić przedstawione informacje i uwierzyć. Zacząłem interesować się tym tematem prywatnie i zbierać materiały archiwalne, zdjęcia, dopytywać się wszystkich o historię przodków. Los chciał, że zamiast na Politechnikę trafiłem na Uniwersytet Opolski i Wydział Historii, a także Politologii, którą także bardzo lubiłem. Mogłem prowadzić badania już bardziej profesjonalnie, rozmawiać ze specjalistami z różnych epok, zagłębiać się w źródła potężnych zasobów bibliotek uniwersyteckich, a także zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, co dało efekt napisania pracy magisterskiej: Ród Przelaskowskich w świetle archiwum rodzinnego i jej obrony w 2009 roku, potwierdzając szlacheckie pochodzenie z wielu źródeł, a jednocześnie poznając swoje pochodzenie, historię przodków z ziem smoleńska, mińska. W ten oto sposób stałem się piątym w kolejności archiwistą rodu, gdzie pan Jan z Kalisza był czwarty, a poprzednicy prowadzili je już od czasów drugiej wojny światowej, czyli ponad osiemdziesiąt lat.

Zacząłem jeździć za granicę w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Pierwsze wyjazdy były do Szwecji, jeszcze w połowie studiów, gdzie mieszkałem w Sztokholmie i wydawało się, że zostanę, osiedlę się, ale tęsknota za rodziną, krajem, chęć ukończenia studiów wygrały. Kiedy ukończyłem studia, kryzys się wzmógł, wyjeżdżałem do Niemiec i Holandii.

Część zarobionych pieniędzy za granicą zainwestowałem w zbudowanie strony internetowej i drzewa genealogicznego, które ułatwiły kontakt, gromadzenie danych, sposób prowadzenia archiwów. W ten sposób narodziła się myśl o kolejnym kroku czyli założeniu Fundacji, która mogłaby poprowadzić już wszystko z odpowiednim składem osób profesjonalnie. Połączyłem swoje doświadczenie i poza Fundacją założyłem także firmę genealogiczną Poszukiwacze Przodków oraz otworzyłem dwa sklepiki z pamiątkami. Fundacja powoli rozwija się dalej, mogę więc tutaj stwierdzić, że głównym motorem byli pierwsi archiwiści, których badania nie mogły zostać zaprzepaszczone, a także historia całego rodu, która warta jest pilnowania, przekazania kolejnym pokoleniom, ukazania innym zainteresowanym, co też staramy się czynić poprzez kwartalnik historyczno-naukowy Młody Szreniawa, a także otworzyć stałą siedzibę archiwum oraz muzeum Fundacji dla szkół, studentów, naukowców, pasjonatów, miłośników historii, genealogii i tematów powiązanych z rodem Przelaskowskim na przestrzeni 500-set lat. Dziś doszliśmy do etapu badań DNA, gdzie czekamy na wyniki badań większej ilości osób z rodu, aby móc potwierdzić nasze pochodzenie sprzed dwóch tysięcy lat i wcześniej, na pewno zaskoczy nie jednego.

 

Które z działań fundacji do tej pory uznaje pan osobiście jako największe osiągnięcie?

Na początku wyszliśmy z inicjatywą własnych działań, na własne możliwości do czasu zyskania lepszej promocji, doświadczenia i tak zrodził się pomysł na kwartalnik historyczno-naukowy Młody Szreniawa. Na wzór Młodej Polski chcemy przełamać stare schematy i wprowadzić powiew innowacyjności XXI wieku połączonej z młodą energią osób zaangażowanych w ciekawe projekty – oczywiście powiązane z naszymi celami statutowymi, jak odbudowa, rewitalizacja starych obiektów zabytkowych np. pałace, zamki z nowym zastosowaniem ich funkcjonowania, bądź angażujących się w wyjątkowe działania, które mogą pobudzić u czytelników, chęć realizacji własnych przedsięwzięć lub przyłączenia się do nas. Takim sposobem chcemy zadziałać również na młode pokolenie artystów, żyjemy w XXI wieku, ale wciąż brak sprecyzowanej nazwy epoki, jakie funkcjonowały wcześniej. Młody Szreniawa jest więc nazwą i symbolem ukazania nowej epoki, gdzie nauka innowacyjności otwiera drzwi do poznania lepiej historii, jak np. badania DNA, które pozwalają poznać choroby przodków i tym samym je wykluczać dla kolejnych pokoleń, a to nie wszystko. Kwartalnik jest w darmowej wersji on-line do pobrania ze strony Fundacji, chcemy docierać wpierw do Polonii na całym świecie.

 

Dlaczego pana zdaniem krzewienie historii rodu jest ważne w dzisiejszych czasach?Krzewienie historii rodu jest wpierw dla uszanowania pamięci przodków, ich historii, dokonań wobec kolejnych pokoleń, aby miały oparcie, wzorce i wiedzę przy swoim rozwoju.  Ponadto przeglądając historię naszych przodków otwierają się rozdziały kart różnych epok, wydarzeń z miejsc, gdzie mieszkali, żyli. W ten sposób odkrywanych jest wiele ciekawych szczegółów, o których nie doczytamy się w nawet najbardziej rozbudowanych tomach historycznych, naukowych. Takie materiały służą nie tylko nam, ale wielu innym osobom. Mianowicie zgłaszają się do nas np.  studenci piszący prace magisterskie o osobach zesłanych na Sybir, gdzie byli również Przelaskowscy np. Wacław Przelaskowski  był kierownikiem Domu Dziecka w Zudziłowie i jednocześnie pierwszym archiwistą rodu, bądź osoby piszące książkę o znanych fotografach z Białorusi, gdzie był Przelaskowski mający własne studio fotograficzne i wielu innych naukowców, dziennikarzy, pasjonatów historii czy organizacji pozarządowych. Krzewienie naszego rodu i innych to pewna nauka patriotyzmu, poszanowania wartości, spuścizny dawnych pokoleń osób, które niejednokrotnie ciężką pracą, bądź poświęceniem życia w walce o wolność Polski i innych krajów  oddali lub narażali się, aby oddać, to co najcenniejsze, życie przepełnione wiarą i nadzieją w lepszy los. Dlatego poza kwartalnikiem chcemy rozwinąć swoje działania do otwarcia stałego archiwum i muzeum zarazem, gdzie można będzie prowadzić prelekcje, dysputy, konferencje, spotkania dla przybyłych gości np. studentów, naukowców, pasjonatów z różnych części świata. Obecnie założyliśmy, że takie miejsce otworzymy we Wrocławiu, który ma wiele walorów dających szansę zaistnienia z rozwojem. Nie ukrywam, że potrzebne będzie nam wsparcie lokalnych władz, organizacji, naukowców, pasjonatów, a także Polonii z całego świata i chętnych osób do pomocy, jako wolontariusze na początek, wierzę, że uda się nam.

 

Do tej pory fundacja zorganizowała jedno spotkanie rodowe, w obecnej chwili zajmuje się organizacją kolejnego. Jak ocenia pan dotychczasową integrację członków rodu? Z jak daleka musieli przyjechać na spotkanie?

Wpierw na przestrzeni lat spotykałem się prywatnie, pojedynczo z różnymi osobami np. w Krakowie lub Mińsku na Białorusi, bądź łącząc się przez Internet i listownie. W planach I zjazdu, jako spotkanie rodzinne miało mieć miejsce w Warszawie w zarezerwowanym lokalu, ale musieliśmy je odwołać z powodów prywatnych oraz przeprosić zaproszone osoby i ich rodziny z całej Polski, a także Niemiec, Holandii, Rosji, Białorusi, Litwy, Kanady, USA, Tajlandii, Finlandii, Uzbekistanu.

I Zjazd więc był spotkaniem w małym gronie w Podkowie Leśnej, gdzie byłem gościem w domu Pani Barbary Tkaczyk-Przelaskowskiej oraz jej męża Ireneusza Przelaskowskiego. Są to wspaniali artyści, posiadający dużo ciepła, dobrej energii i humoru. Zwiedziliśmy razem Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku, gdzie dziadek Pana Ireneusza znał się bardzo dobrze z wielkim pisarzem, jakim był Iwaszkiewicz. Ponadto jadąc z Warszawy do Podkowy Leśnej lokalną koleją EKD miałem zadowolenie z faktu, że linia ta została zbudowana przez inżyniera technicznego Wiktora Felicjana Przelaskowskiego, o którym to córka Iwaszkiewicza czyli Maria Iwaszkiewicz wspomina w wywiadzie dla Podkowiańskiego Magazynu Kultury, na temat dobrych kontaktów Jej rodziny z Państwem Przelaskowskich. Ponadto Maria Iwaszkiewicz spisała swoje wspomnienia i przemyślenia zarazem z przeszłości w książce „Z pamięci”, gdzie na stronie 124 zamieszczona jest Jej fotografia ze znajomymi, pośród których znajdują się Bohdan Przelaskowski – syn Wiktora Felicjana Przelaskowskiego i jego kuzyn Chrzanowski. Tą samą kolejką w odwiedziny do Iwaszkiewiczów jeździł kiedyś sam Krzysztof Kamil Baczyński.

W tym roku II zjazd zaplanowaliśmy w Podkowie Leśnej na 1 września w sobotę ze względu na spokój, ciszę, dobre miejsce dla osób starszych, jak i rodzin z dziećmi oraz czas, gdy jest już po wakacjach i jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego.

 

Jak porównuje pan życie w Holandii i w Polsce? Czy rzeczywistość na emigracji spełnia pana oczekiwania?

Jak pisałem mieszkałem w Szwecji, ale pomimo pracy, stabilizacji wróciłem ponieważ chciałem ukończyć studia, podjąć pracę, jako np. nauczyciel historii, może przewodnik, albo dziennikarz radia. Kryzys po 2007-2009 roku zmusił mnie i miliony innych Polaków do kolejnych wyjazdów za pracą do innych krajów np. Niemcy, Holandia.  Tak, jak zakładałem przed 30 rokiem życia otworzyłem własną firmę w Polsce, poświęciłem jej wszystkie zarobione i zaoszczędzone finanse, serce, duszę. Wielkie sumy za wynajem sklepów, rozliczenia z pracownikami, duże podatki i brak rozwoju turystyki m.in. przez brak odpowiedniej drogi dojazdowej, zmusił mnie do zamknięcia firmy i podjęcia decyzji o stałej emigracji. Planowo wyjechać miałem do Anglii, ale pomimo pozytywnych rozmów z przyszłymi pracodawcami wymagane były referencje od poprzednich pracodawców, a takimi sprzed założenia firmy byli pośrednicy, z którymi nie mogłem się skontaktować lub twierdzili, że nie mogą ich wystawić. Pozostała więc Holandia. Zaryzykowałem, ciężko pracowałem na magazynie przez ostatnie dwa lata, jak wielu innych spałem w przepełnionym domku, gdzie pokój był tylko z miejscem na łóżko piętrowe dla dwóch osób. Podjąłem decyzję nie poddawać się, nie piłem, nie imprezowałem, pomagałem rodzinie w Polsce, musiałem także dojść do siebie. Kupiłem rower, po pracy jeździłem dużo i poznawałem uroki regionu, prowincji, którą są naprawdę urokliwe, mają wiele ciekawych i historycznych miejsc. Pierwszy kurs języka holenderskiego podjąłem sam, potem skontaktowałem się z lokalną organizacją pozarządową w Beilen Humanitas, gdzie przedstawicielka Pani Jeannette pomogła mi w wielu ważnych administracyjnych sprawach, a także przydzieliła mi pomoc, wolontariuszkę  Panią Rik Martena, z którą uczyłem się dalej holenderskiego, bardzo miła osoba, która także pomagała mi wielokrotnie. Na początku 2017 roku zainwestowałem w kurs niderlandzkiego na Uniwersytecie w Groningen. Obecnie mam piękny dom z dużym ogrodem, jakiego nie miałem nigdy w Polsce – mieszkałem na wynajmowanych pokojach lub u Mamy, jak tysiące osób z obecnego pokolenia. W Polsce czekam na decyzję przyznania domu od ponad 4 lub 5 lat, a tu udało się w ciągu niespełna roku. Umowa w formie Fazy B na rok dała mi pewne poczucie dodatkowej stabilności, mam świetnych szefów w pracy oraz nowych kolegów i koleżanki z całego świata, o różnych poglądach, kulturze, religii, gdzie potrafimy współpracować i dogadywać się. Zapisałem się na kurs niderlandzkiego u Pana Richarda, zacząłem publikować swoje zdjęcia oraz wiersze na łamach polonijnej gazety Goniec Polski. 29 i 30 czerwca mam zgodę i zapewnione miejsce podczas TT Festival w Assen, gdzie przyjeżdża, co roku do 100 tys. osób. Zamierzam wystawić swoje produkty, jakie zostały mi ze sklepików z pamiątkami, zrobię troszkę promocji dla miasta Frankenstein i regionu Dolnego Śląska z Polski, a jednocześnie przygotuje grunt pod otwarcie mojej firmy z nowymi produktami na kolejne lata. Zawsze słyszało się o micie amerykańskim, gdzie można zostać od pucybuta do milionera, tylko trzeba na to zapracować i wykazać się. Dzisiaj takim miejsce jest Holandia, ale wpierw trzeba naprawdę mocno się przyłożyć, szczególnie jak ja, nie mam auta, jeżdżę od ponad półtorej roku tylko rowerem przez wszystkie miesiące, pory roku i pogody, jakie by nie były, zawsze tłumaczę, że to dobre dla kondycji. Kolej, która w 100% zasilana jest naturalnie z wytwarzanej energii działa dobrze i wygodnie można szybko się przemieścić, podoba się mi sposób zastosowania OV-chip kart dla wszystkich komunikacji jedna karta, super. Lekarze są zawsze dostępni, nie trzeba czekać tygodni, a najwyżej godzinę, dentyści są co prawda drodzy, ale bardzo dobrzy, mili i pełni radości. Oczywiście sąsiedzi wykazali się wspaniałym sercem i pomocą, gdy się wprowadziłem i rozpocząłem remont domu, potem zapraszali na urodziny, rocznice ślubów, doradzali, zawsze pełni radości, no i dla mnie to dodatkowe ćwiczenia rozmów po holendersku. Podatki są na całym świecie, tutaj są także więc trzeba pilnować pracy, jaką się ma, ale wynagrodzenie pozwala na swobodne zakupy, inwestycje w remont domu, upiększanie ogrodu oraz wycieczki po Holandii, może kiedyś do innych krajów, ale wpierw muszę i chcę ustatkować się tutaj, ponieważ Holandia dała mi szansę i chcę ją wykorzystać. Na koniec dodam, że otrzymałem pomoc i zgodę ze strony polskiego wydawnictwa, które wyda moją pierwszą książkę na możliwe połowę lub koniec października 2018 roku, bycie pisarzem ma także ciekawy smak piszącej się wciąż przygody.

Kiedy jadę rowerem i widzę lecącego bociana nad ukwieconymi łąkami pasących się owiec, krów przy rozkwitających drzewach, śpiewach ptaków, a mijane dzieci skaczą w malowane kredą klasy na chodniku, wędkarzy łowiących ryby nad kanałami pełnych jaskółek, rolników pracujących od rana do późna w nocy, a gołębie sąsiada latają nad moim domem budząc rano czuję się, jak w Polsce. Postawiłem sobie dodatkowo za cel zorganizowanie Polsko-Holenderskiego Festiwalu, o którym może opowiem, gdy będzie już w trakcie realizacji przygotowań.

Dziękuję wszystkim, którzy podczas dwóch lat podali mi pomocną dłoń oraz osobom z Fundacji, które ją tworzą, wierzą w jej cele i rozwijają. Zapraszam także do czytania naszego kwartalnika, który można pobrać za darmo i nawet wydrukować.Jeżeli ktoś zechce wesprzeć Fundację finansowo będzie to miły gest dający szansę realizacji naszych planów.

 

Więcej informacji na temat Fundacji znadziecie Państwo na stornie internetowej: https://fundacjaprzelaskowskich.pl/

Kanał Fundacji na YouTubie: https://www.youtube.com/channel/UCnj9jMNjlCA3U8ljRI98GTw?view_as=subscriber

 

 

 

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wywiad z założycielem Fundacji Rodu Przelaskowskich, Łukaszem Przelaskowskim

  1. Coz za historia!!!! Wspaniala ciezka praca przez lata, ale efekty sa i zycze sukcesow w przyszlosci i kontakt z PNKV jest jak najmilej widziany.
    sekretarz Urszula Woroniecka

    Polubienie

    1. Witam Pani Urszulo!
      Bardzo dziękuję Pani za miły komentarz, a także pomoc i wsparcie w przygotowaniu wywiadu oraz jego opublikowaniu. Wierzę, że jeszcze razem uda się naszym organizacjom przyczynić do wielu wspaniałych inicjatyw w Holandii, a może również poza :) Pozdrawiam serdecznie Łukasz Przelaskowski

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s